Menu

Going somewhere

Behind the horizon

Prawdziwa wioska afrykańska

goingsomewhere

SAM_5009

Po wizycie we wiosce Masajów zastanawialiśmy się, w jaki sposób możemy zweryfikować prawdę, tj. stwierdzić, jak naprawdę żyją ludzie w Kenii, jakie mają warunki, czego im brakuje, czy są szczęśliwi. Aby poznać prawdę, musieliśmy zejść z turystycznego szlaku, porozmawiać ze zwykłymi ludźmi. Wpadłem na pomysł, by porozmawiać z beachboysami, którzy zawsze chętnie oferują wszystko, od zakupu drewnianych figurek po rejs dziurawą łajbą w pobliże rafy koralowej.

SAM_5004

Beachboysi nie kryli zdumienia, gdy usłyszeli, że chcemy zobaczyć jak naprawdę żyją. Byliśmy chyba pierwszymi turystami, którzy poprosili o coś takiego. Przedstawiłem to jako ofertę wycieczki do ich wioski, za którą normalnie im zapłacimy. Po krótkiej naradzie zgodzili się, po czym byliśmy już w drodze do ich wioski. Szliśmy pieszo, ponieważ znajdowała się 20 minut drogi od hotelu. Dziwnie się czuliśmy, bo w zasadzie nie mieliśmy zielonego pojęcia, czy nie wyprowadzą nas gdzieś w pole. Ale z drugiej strony podświadomie czułem, że mogę zaufać tym chłopakom.

P3080249

Po 20 minutach marszu dotarliśmy do wioski. Było to kilkadziesiąt chatek z gliny krytych najczęściej blachą falistą. W centralnym miejscu wioski była szkoła oraz kościół. Ważne miejsce zajmował również sklepik, w którym mogliśmy kupić dzieciom słodycze i wręczyć im je - za pośrednictwem rodziców. Mogliśmy też zajrzeć do kilku chatek, zobaczyć jakie warunki do życia tutaj panują. Otoczeni kordonem dzieci, chodziliśmy po wiosce i rozmawialiśmy z ludźmi. Praktycznie wszyscy tam świetnie znają język angielski.

P3080250

Dowiedzieliśmy się, że 75% domów nie ma elektryczności a jeszcze więcej dostępu do bieżącej wody. Ludzie ci są zmuszeni codziennie chodzić do miasta i kupować wodę w baniakach. Brakuje im w zasadzie wszystkiego: od żywności, przez ubrania i buty, po środki czystości i pieluchy dla niemowląt. Mimo skrajnych warunków, w jakich żyją, ludzie ci nie uskarżają się i nie narzekają. Malo tego, wydają się szczęśliwi. W skrytości ducha podziwiam ich za ich siłę oraz to, jak sobie radzą na codzień. Praktycznie wszędzie chodzą na piechotę, w większości na bosaka, bo nie stać ich na buty. Przynoszą to, co znajdą, jakieś śmieci, jakiś chrust, jakieś drobne pieniądze. Uwierzcie mi, że ciężko na to wszystko patrzeć, by z oczu nie popłynęły łzy.

P3080247

Po takiej wycieczce ciężko wrócić myślami do swojej wygodnej egzystencji. Chcąc nie chcąc widzimy potężną różnicę pomiędzy życiem tych ludzi, a życiem jakie my wiedziemy: wygodnym i bezproblemowym. Nasze problemy w porównaniu z ich problemami wydaję się błahe i bez sensu. Tam życie odciska prawdziwe piętno, tam czuć jego smak. My egzystujemy trochę jak w mydlanej bańce, robiąc selfie na facebooka i martwiąc się, że wyszliśmy nienajlepiej. To była wycieczka warta wszystkich pieniędzy, bo otworzyła nam oczy. W tym momencie chciałbym zwrócić się do wiecznie niezadowolonych i narzekających rodaków: Jedźcie do Kenii. Zobaczcie, jak tam ludzie żyją. Od razu przestaniecie narzekać i docenicie to, co macie...

P3080252

IMAG0385_BURST020

IMAG0381_BURST001

IMAG0388_BURST002_COVER

 IMAG0385_BURST001

IMAG0387_BURST007

© Going somewhere
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci